Choć frekwencja 16 stycznia była…, powiedzmy, urlopowo-feryjna (ostatni dzień przed feriami robi swoje), to mocy wrażeń absolutnie nie brakowało! Było radośnie, kolorowo i sentymentalnie. Korytarze opanowali rockmeni z burzą włosów, hipisi szerzący pokój, kreszowe dresy w pełnej krasie i moda z lat, o których dziś mówimy: „jak my mogliśmy tak chodzić?”
Było dużo śmiechu, jeszcze więcej wspomnień i solidna dawka nostalgii. Jedno jest pewne – styl z dawnych lat nigdy nie wychodzi z mody, a jeśli wychodzi, to zawsze z przytupem.
Dziękujemy wszystkim, którzy cofnęli się dziś w czasie razem z nami. Ferie można zaczynać…
